Blog > Komentarze do wpisu
mój feminizm...

Aby w pełni zacząć zajmować się tematyką zwiazaną z feminizmem należy najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie co on tak naprawdę w ogóle oznacza? Wyruszmy zatem na poszukiwania.

Znajdujemy się się gdzieś pomiędzy 1760 a 1790 rokiem. Wtedy to po raz pierwszy podczas debaty oświeceniowej , krótko przed rewolucją francuską zaczyna pojawiać się to enigmatyczne i nikomu wówczas nieznane określenie feminisme. Cóż to za nowy twór?

Początkowo oznaczał po prostu emancypację kobiet a pierwszą kobietą , która uznała siebie za feministe , była francuska rzeczniczka praw wyborczych dla kobiet , Hubertine Auclert. Wcześniej w dziewiętnastym wieku często stosowano określenia " ruch kobiecy" , ruch kobiet". Co ciekawe nawet po 1900 roku, kobiety nadal unikały określenia "feminiski" zamiennie cały czas stosując znane już wcześniej słowo "sufrażystki". Natomiast w 1910 r. -termin "feminizm" był używany przez osoby , które chciały się odróżnić od "ruchu kobiet" wraz z jego naciskiem na prawa wyborcze i równość wobec prawa. Zwrot ten bardziej im odpowiadał ze względu na to , że zakładał daleko idacą rewolucję w relacjach pomiędzy płciami, zwłaszcza w obrębie rodziny.

Oczami wyobraźni przenieśmy się teraz do dziewiętnastowiecznej  Polski. Kto to raz  pierwszy sięgnął po to słowo i tym samym przyłączył się do wyznawców tego jak na owe czasu dość ekstremalnego nurtu? Polska ne tle krajów europejskich wypada przeciętnie. Słowo feminizm zostało tutaj wypowiedziane po raz pierwszy na pierwszym Zjeździe Kobiet. Odbył się on przy okazji jubileuszu 25-lecia pracy Elizy Orzeszkowej w 1891 r. czyli jak widzimy jakieś sto lat po tym jak Hubertine Auclert stworzyła owo sformułowanie.

Sprawa polska to tylko lekka dygresja. Rzecz idzie o dopasowanie słowa feminizm do konkretnego zjawiska. Współcześni badacze tych zagadnień uważają bowiem , że nie da się utworzyć jednej definicji feminizmu. Argumentuje się to tym , że feminizm jest sprawą globalną. Przenikającą każdy kontynet i dotykającą każdego ze społeczeństw. Ja jednak wzorem June Hannam1 spróbuję określić najważniejsze cechy charakterystyczne:

1. W pierwszej chwili gdy myślę o słowie feminizm-równość. Jest to zatem ,moim zdaniem, dostrzeżenie tego , że owej równości brakuje , ze kobiety w jakimś sensie są podporzadkowane mężczyznom(a przynajmniej ich schematom myślenia) .

2. Feminizm wyraża także głebokie przekonanie , że pozycja kobiet uwarunkowana jest społecznie , a więc podlega zmianie.

3. Nurt ten w swojej definicji , w istocie, nawołuje kobiety do szerszego wypowiadania się . Kładzie nacisk na większą autonomię.

Oto trzy główne cechy jakie udało mi się zauważyć. Tak właśnie rozumianym feminizmem będę dalej posługiwać się w moich tekstach.  A co wam przychodzi na myśl , gdy słyszycie słowo feminizm ?

June Hannam-profesor na wydziale historii współczesnej Uniwersytetu Zachodniej Anglii; wchodzi w skład zespołu redakcyjnego "Women's History Review" 

Inspiracje:

June Hannam. Feminizm, Zysk i s-ka, Poznań 2010

http://wyborcza.pl/aliasy/foto/feministki/index.htm

środa, 05 stycznia 2011, hionaktis

Polecane wpisy

Komentarze
panvvu
2011/01/06 02:15:49
Przychodzi na myśl to, że jutro muszę odkurzyć mieszkanie, zrobić pranie i dobrze by było poprasować... :-)
A poważniej mówiąc, to przede wszystkim przychodzi mi na myśl to, że w Polsce feminizmem zajmują się tylko feministki, a pozostała większość kobiet (to nasza krajowa proporcja) nie interesuje się tym, nie robi nic, by sytuacja kobiet się poprawiła. Ba! One chyba właściwie nawet nie widzą tego, że (i jak) są dyskryminowane.
I to chyba uznaję za największą porażkę feminizmu - brak umiejętności dotarcia do tej niezainteresowanej większości.
-
2011/01/06 12:28:34
Witam panvvu i dziękuję za odzew z twojej strony ;)
Wracając do tematu to uważam , że rzeczywiście nie wszystkie kobiety są aktywne. Uważam jednak , że nikt od nich tego nie oczekuje. Feministka to według mnie kobieta aktywna , która ma coś do powiedzenia i chce to robić. Nie wszystkie kobiety potrafiły by odnaleźć się w takiej roli. Chodzi jednak o propagowanie samej idei. Tak aby te kobiety " gez głosu" otrzymały go za pośrednictwem feministek.
-
panvvu
2011/01/06 18:08:06
"Kobiety bez głosu" mają właśnie głos! Chodzi o to, by do nich dotrzeć - by zrozumiały, że feministki nie walczą o prawa tylko dla siebie, ale co najmniej t a k ż e i dla nich. Ale mamy demokrację i feminizm potrzebuje jednak tego minimum zaangażowania tych niezaangażowanych - by przynajmniej głosowały na feministki albo /bo głosowanie na feministki, to pewnie jednak dla nich za dużo :-)/ chociaż na kobiety - to wymaga najmniej wysiłku, bo przecież na wybory dużo tych "bez głosu" chodzi.
-
2011/01/06 19:37:33
Absolutnie się zgadzam. W tym własnie tkwi najwiekszy problem a zarazem zadanie stojace przed feministkami. Przekonać te kobiety niezdecydowane , aby wybiarały swoich realnych przedstawicieli . Gdyby kobiety otrzymały większe poparcie społeczne sprawa żłobków , przedszkoli i wielu innych spraw typowo społecznych , które z reguły dotykają kobiety dziś byłaby na innym poziomie.Tylko dopóki mamy wybór między p.Nelly Rokitą a p.Beatą Kempą nic się nie zmieni.
-
2011/01/12 19:44:59
Wydaje mi się, że w Polsce feminizm ma raczej pejoratywny wydźwięk i dlatego tak niewiele kobiet przyznaje się do tego typu poglądów.
-
panvvu
2011/01/12 21:12:26
Właśnie chyba samo słowo ma taki wydźwięk. Bo na ogół ci, którym to słowo się źle kojarzy, w zasadzie nic nie wiedzą, co się kryje za pojęciem feminizmu.
To dość banalne: nie znam, więc boję się. Plus coś słyszałam/em (od tych, co wiedzą, a się boją, bo "wyzwalanie się" kobiet narusza ich interesy).